sobota, 16 czerwca 2012

Jesteś dobra
jesteś mądra
jesteś ważna...

Szalenie mi się spodobał ten tekst, zaczerpnięty z filmu "The Help", który widziałam parę dni temu. Będę go powtarzać Małej codziennie. I Jankowi. Jak mantrę. Jak paciorek.



wtorek, 12 czerwca 2012

Zostałam zaproszona przez Kamilę do zabawy w "11 pytań". Dziękuję Ci bardzo! Mam nadzieję, że uda mi się dzięki temu poznać Nowe Osoby, a i ja chętnie przywitam u siebie Gości:)
Jako, że uważam siebie za stale początkującą, proszę o wyrozumiałość przy realizacji drugiego punktu, może mi to chwilkę zająć. Ale wierzę, że mi pomożecie i sprowokujecie do zaproszenia?:)

Oto zasady zabawy:
1. Każda oznaczona osoba odpowiada na 11 pytań  przyznanych przez "Tagger" na swoim blogu.
2. Następnie wybiera się 11 nowych osób do Tagu i łączy w swoim poście.
3. Należy utworzyć 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w Tagu i napisać je w tym  Tagowym poście.
4. Należy wymienić w swoim poście osoby, które otagowałaś/eś.
5. Postarać się trzeba by nie oznaczać osób, które już są oznakowane.
Pytania od Kamili:
1. Dom czy mieszkanie?  Dom - bardzo własny, bardzo nasz
2. Dzieci cudze czy własne? Też własne, i też nasze
3. Kwiaty w ogrodzie czy w wazonie? Kiedyś będą w wazonie. Te prosto z ogrodu
4. porcelana czy szkło? Zależy co na tym podane:)
5. ładna kanapa czy wygodne łóżko? Wygodne łóżko!!!
6. Herbata czarna czy owocowa? A biała się liczy?
7. placki ziemniaczane czy kotlet schabowy? Kotlecik
8. Krzewy kwitnące czy iglaki? Iglaki
9. Śniadanie czy kolacja? Śniadanie. Mniej wyrzutów sumienia.
10. Piwko czy winko? Wino, tylko kiedy to będzie...?
11. Dzieci czy dziecko? Już są:)

Moje pytania:
1. Kukułki czy irysy?
2. Morze czy góry?
3. Twardo po ziemi czy bujanie w obłokach?
4. Dom parterowy czy piętrowy?
5. Boso czy w szpilkach?
6. Espresso czy latte?
7. Wakacje z biurem podróży czy z mapą?
8. Kierowca czy pasażer?
9. Joga czy zumba?
10. Północ czy południe?
11. Brak internetu - panika czy święty spokój?

Do zabawy zapraszam:
Hanię (może skłoni Cię to zaproszenie do stworzenia bloga?:)
i....cdn.:)


 


"Mam chusteczkę haftowaną co ma cztery rogi
Kogo kocham, kogo lubię rzucę mu pod nogi
Tej nie kocham, tej nie lubię...

- ale trzeba kochać! dlaczego mamusiu śpiewacie nie kocham?"

Naszej Kruszynce buzia się nie zamyka....
Zaczęła mówić bardzo szybko, i to bardzo wyraźnie i chętnie. I dużo! Ciągle coś śpiewa, blebla. I mruczy, zwłaszcza, gdy coś Jej wyjątkowo smakuje:) Znaczy, że nawet jedzenie nie oznacza ciszy. W dodatku odkryła, że Johnny uwielbia wszystko, co zrobi Jego starsza Siostrzyczka:) Whatever! Więc nie stara się nawet przy Nim wypowiadać słów. Po co? Może wydawać najbardziej nieartykułowane dźwięki, a Mały jest wniebowzięty...


A B. właśnie wydaje inne nieprzytaczalne słowa podczas drugiej połowy meczu z Rosją. Ja nie wytrzymałam napięcia. Tak bym chciała, żeby Nasi wygrali właśnie dla Niego! Tak to mój ukochany przeżywa... zawsze chcę, żeby wygrali dla Niego...

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Małe rączki...
...Wasze są niemożliwie rozkoszne...
Twoje - Johnny - tańczą, próbują, troszkę jeszcze nieposłuszne, choć chętne i ciekawe. Są jak słowa, opowiadają Twoje myśli i odruchy.
Teraz siedzisz na kocyku, na środku salonu i opowiadasz - już nie tylko rączkami! - niesamowite historie:) Spodobało Ci się, wiem:) W końcu się udało, bo przecież od tak dawna masz tyle do przekazania! Będę słuchała, będę przytakiwała i przytulała. Mała buźka, bezzębne jeszcze uśmiechy i sylaby. Nieraz złości:) Miłości...


Małe rączki Kruszynki otulają sprawnie, ale i delikatnie listki krzaczków lawendy. Wiesz dobrze, że nie można ich przygnieść, ale to właśnie one zawierają cały ten magiczny aromat fioletowej Prowansji. Może pamiętasz?...:)
Przytulasz paluszki do noska, a na Twojej buzi pojawia się wyczekiwany uśmiech. Tak, jak Ci pokazałam - ucz się tego zapachu, ucz nie chcieć żyć bez niego...
"To dla was drogie mamy...
Słońce wstaje co dzień rano
To dla was wstaje zorza
To dla was szumią morza
To dla was tańczy świerszcz
To dla was jest ten dzień!"

Pierwszy wierszyk naszej Marysi na Święto Mamy:) Mówiła sama, do mikrofonu, przed mnóstwem innych Mam, przede mną, bo ja oczywiście niemal klęczałam na trawie zupełnie niedaleko Jej dodając odwagi. Jest najmłodsza, a tylko Ona i Mikołaj (ten, co pluje...) zostali wybrani do recytowania, ponieważ najładniej i najwyraźniej mówią. Czy muszę wspominać, jaka byłam dumna! B. robił zdjęcia, John obgryzał moją torebkę w wózku, a ja byłam najszczęśliwsza, bo Słoneczko opanował tremę i powiedziała wierszyk!:)
Chwile bezcenne...



Jesteś jeszcze troszkę nieśmiała, choć potrafisz podnieść wysoko paluszek i prezesować, przyjmujesz wtedy rozkoszną wpół nachyloną pozycję rozkazująco-strofującą. Ale w przedszkolu jest głośno, zbyt wielu strofowanych naraz, więc odpuszczasz i zadowalasz się własnym ścieżkami i huśtawką.
Nie martw się Słoneczko, od września będziesz rządzić:)