wtorek, 29 października 2013

Jeśli tu zaglądasz, to zapraszam do mojego nowego bloga O sobie dla mnie, gdzie przeniosłam posty z Chwil bezcennych i tam od niedawna kontynuuję moje blogowe próby:)

Dziękuję i zapraszam do siebie:)

środa, 10 kwietnia 2013

Hej, słońce, gdzie jesteś???
W niedzielę troszkę pomuskało nam twarze, wyciągnięte z czeluści szafy wiosenne buciki Małej okazały się ostatecznie nieco za małe. Wylegliśmy z sąsiadami na ulicę - miejsce całoletnich spotkań mam, tatusiów, babć  zabaw dzieci. B. rozpoczął przycinanie krzaczków lawendy (trochę to potrwa, bo mamy ich ponad 150).
Czyli sezon wiosenny rozpoczęty.
A tu od wczoraj znowu szaro, znowu buro, z nieba pada niekoniecznie deszcz...

Raczej nie pisze się postów o pogodzie, ale ta - w tym roku - jest niemal tematem numer jeden naszych rozmów i informacji w wiadomościach.
PODOBNO ma być cieplej już za kilka dni, ale - szczerze - ja już w to nie wierzę:(


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Wiadomości z ostatniej chwili..
jest 20:30, dzieci śpią, Córeczka zasnęła nie trzymana za rączkę, ja siedziałam na podłodze przy drzwiach, dziś jeszcze w Jej pokoju, jutro spróbuję być już za drzwiami i spróbować metody 3+5+7 minut
Tak więc cały wieczór przed nami:) Pomysł na obiad mam, składniki na pomysł na obiad mam. Jutro idę na zumbę. A za 3 tygodnie będę spacerowała po Saint Tropez albo Monte Carlo....jest dobrze:)

23:30
Dzieci nadal śpią. A my nadal nie:) ha!
Poniżej moje wynurzenia i zarówno odpowiedź do bam, w komentarzach do jednego z postów.
Dziękuję Ci bam za cenną mobilizację!:) Pozdrawiam słonecznie!:)
PS. Wczoraj nie przespałam wieczoru!

czwartek, 4 kwietnia 2013

Marzy mi się już od dawna ciepełko... Niestety nadal to tylko senne marzenia, bo za oknem prószy coś nieprzyjemnego i mimo mojej ogromnej miłości do zimy i śniegu - mam jej w tym roku zdecydowanie dosyć.
Już się nawet nie denerwuję, nie sprawdzam prognoz, nie robię nadziei. Ale za promyk słońca dałabym się pociąć!:)

Myślami i wszelkimi łączami przenoszę się na Lazurowe Wybrzeże, planuję i obmyślam co zwiedzimy, co zobaczymy, gdzie się zgubimy już za kilka tygodni! Wygrałam pobyt na jednym z campingów w okolicy Cannes, Antibes i Nicei. A stamtąd już niedaleko do Monako, Menton, może zajrzymy ponownie do wąwozu Verdon...najważniejsze, że będzie ciepło:) I francusko:)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kłaniam się. I juz odpowiadam.
Oj, bo jest we mnie mnóstwo emocji, które układają się w sinusoidę o dość sporej...amplitudzie? Od frustracji do skrajnej błogości i zachwytu. A wszystkie krążą wokół Rodziny oczywiście. A zwłaszcza Dzieci, Skarbów kochanych.

"Winą" obarczam siebie, bo przecież nie wyobrażałam sobie życia bez Dzieci, zdecydowaliśmy się na nie razem, bardzo świadomie, ba! przed Pierwszym myśleliśmy nawet o trójce!:) Teraz zdecydowanie polubiliśmy liczbę 2 i - jak ostatnio zwierzałam się swojemu ginowi - ta dwójka jest niesamowicie skuteczną antykoncepcją, więc ani czasu, ani ochoty, ani szansy na kolejne dziecko nie ma:)
Dzieci są wyjątkowe, zachwycające, Słoneczko skończyło 4 latka, Johnny jutro będzie miał 15 miesięcy. Pochłaniają naszą całą energię. A nawet więcej, niż czujemy, że mamy. Przechodzimy właśnie etap pytań "dlaczego...", czyli można spodziewać się pytania o dosłownie wszystko. Z odpowiedziami dajemy radę, ale po którymśtam z kolei, poddaję się. Dlaczego ciocia idzie na końcu?
A dlaczego nie idzie z przodu?
A dlaczego idzie?
A czy będzie pierwsza?
A dlaczego się nie będzie pierwsza?
A dlaczego się nie spieszy?
A dlaczego nie idzie wujek?
...

Piękne.
Mały...je ziemię z doniczek, wbija swoje maleńkie paluszki i grzebie w niej, przez co jego jeszcze mniejsze paznokietki są czarniuteńkie.
Rozsypuje notorycznie kasze, gryczaną, mannę, swoją "zdrowy brzuszek":)
Cisnął o płytki granatowy lakier do paznokci, który się zbił, rozbryzgał fantazyjnie na podłodze. No to my na kolana i zmywaczem fugi dokładnie....
Potem był jeszcze rozbity nieużywany szklany dzbanek z ikea. Ciąg dalszy lakieru, z tym, że już rączką Małej. I na czerwono. Na stole w kuchni. Jeszcze nie zmyty, bo zmywacz się skończył.
Wieczorem zasypiam z Jednym lub z Drugim. Usypiamy na przemian. Ale ponieważ jest Ich dwoje, usypiamy co noc. Przeważnie zasypiam na 2-3 godzinki. Budzę się o 22-23. I co teraz? Odpoczynek? TV? Sprzątanie? Gotowanie? W pralce coś czeka. Trzeba przygotować ciuszki dla obu na rano. Umyć włosy. Pompa idzie w podłogówkę, więc wrzątku pod prysznicem już nie będzie. Dobra. Włosy zostawię na rano. Obiad. Nie ma ziemniaków. Kombinowanie. To rosół. Nie ma drobnego makaronu. To pomidorowa.
A to pranie...wiesza B. Bo też się obudził.
Johnny zresztą też się obudził. Idę przytulić. Dziś idzie gładko. Nie ma katarku, nie ma glutów. Wczoraj i przedwczoraj kaszlał pół nocy. Spałam po 4 godziny. Obudził się po 22, bo nie mógł odkaszlnąć wydzieliny. Chodziliśmy z nim trzymając w pionie. Zasnął po godzinie. A potem budził się jeszcze w środku nocy na kolejną godzinę, znowu kaszel. Więc dzisiaj lajcik.
Wracam do pomidorowej. Co ja jutro ubiorę? Przytuptała Mała. Idę Ją położyć. Zasypiam na pół godziny. To jest silniejsze ode mnie.
Wracam do pomidorowej. Gotuję jeszcze jajka na pastę jajeczną na śniadanie.
Idę spać po 1. O 2 budzi się Mała. Standard.
O 5 budzi się Mały, więc idę do niego, bo B. nawet nie słyszy.
Mój budzik o 5:30, ale wstaję po 6. Prysznic, mokre włosy, znowu będą przyklapnięte. Mleko. Śniadanie na teraz, do śniadaniówki do przedszkola i do pracy. Mała ma focha, wyciągamy ją z łóżka siłą. Zmuszam, żeby coś zjadła, coś wypiła. "Mamusiu ile muszę wypić?".
I tak dzień w dzień.

Chodzi mi o to, że cały świat teraz kręci się wokół Dzieci. Nie ma mowy o spokojnych zakupach spożywczych, nie wspominając o innych. O książce. Winie, rozmowie. Znajomych, odwiedzinach. O kinie. Bieganiu, basenie, zumbie. O pomalowaniu własnych paznokci. To dobra wyższe. A ja i tak nie ogarniam tych najprostszych. I ciągle narzekam, obwiniam, wzdycham, popłakuję. Jestem zmęczona. Choć szczęśliwa oczywiście.
Blog. Chęci i pomysły są. Ale i na to machnęłam ręką.
Kiedy będzie lepiej?
Będzie:) Uda się. Czekam na słońce. Mam CUDOWNĄ RODZINKĘ. Jesteśmy zdrowi.
Damy radę:) Będę pisać. Będzie dobrze:)